Szukaj

NOBILE 1942 - RUDIS

Aktualizacja: 23 lis 2019

Kadzidło, róża i czerwone wino.




Rudis to jedne z tych perfum, które stały się moim zapachowym podpisem. Poznałem je na Sycylii, gdzie podróżowałem po tamtejszych perfumeriach i poznawałem nieznane mi zapachy w ciasnych, mrocznych sklepikach z niszowymi perfumami. I tak rozpoczęła się miłość.

Rudis to przede wszystkim drewno, róża i owoce. Kiedy wącham Rudisa, przede wszystkim czuję bardzo dymne okadzone drewno, które jest tutaj reprezentowane przez nutę cedrową, wetiwer oraz własnie kadzidło. Te trzy składniki wyczuwalne są od początku i stanowią bardzo mocny filar zapachu. Nuty drewniane ciekawie łączą się właśnie z dymną wetywerią, tworząc akord smolistego drewna, które przed chwilą zostało okadzone dymem lub pięknym kadzidłem. Akord drzewno-kadzidlany jest przepiękny jednak wciąż subtelny i delikatny. Rudis nie jest zapachem, w którym kadzidło jest niezmiernie inwazyjne czy gryzące nasze gardło. Ten akord przypomina mi jednak delikatnie tlące się kawałki drewna, które pozostawione sobie dopalają się po inwazji wikingów na wioskę. Tak jak wspomniałem, akord drewniany przypomina trochę dym z dopalającego się ogniska, jest lekko kwaśny i bardzo ponury. Z jednej strony nuta ta jest bardzo wyrazista, z drugiej strony jednak kompozycja jest wyważona i nie należy do najbardziej agresywnych zapachów jakie poznałem

Kadzidlano – drewnianemu akordowi towarzyszy piękne ujęcie skóry, które rewelacyjnie komponuje się z wrażeniem dopalającego się drewna i sprawia, że kompozycja jest bardzo surowa. Mimo wszystko, uważam, że akord skórzany nie jest tak silny jak nuta spalonej chaty, jednak według innych maniaków perfum, skóra jest jednym z najbardziej wyczuwalnych składników w tych perfumach.

Rudis to również nie mniej ważnY akord różanego wina, który został przedstawiony poprzez zawarcie akordów winogron, róży oraz suszonych owoców. Oprócz tego w kompozycji znajduje się geranium, które sprawia, że akord różany jest jeszcze bardziej wyrazisty i surowy. Wąchając Rudisa, mam następne skojarzenie. Kompozycja przypomina mi zapach zmurszałej beczki, w której pływają litry dobrego, słodkawego wina i do której ktoś włożył mnóstwo czerwonych, a nawet purpurowych róż. Wino to jest lekko słodkie, jakby posłodzone nutą właśnie suszonych owoców, które sprawiają, że róża przybiera bardziej konfiturowe tony i na pewno nie jest z gatunku róż świeżych i wiosennych. Wino oprócz słodyczy jest również lekko kwaskowe, a to dzięki zastosowaniu nuty bergamotki, która szczególnie ujawnia się na początku kompozycji. Dla antyfanów goździka dobra informacja – moim zdaniem nie czuć tu zupełnie tego akordu, może dlatego, że to jednak róża odgrywa tutaj najważniejszą rolę. Następnym składnikiem, który zdecydowanie ginie w piramidzie zapachowej Rudisa jest kocanka. Jej zapach tak zgrabnie łączy się z aromatem dymnego drewna, że ciężko wyodrębnić tą właśnie nutę spośród akordów drewnianych zgliszczy. Mam wrażenie jednak, że kocanka bardziej podkreśla tutaj szorstkość kompozycji dodając drewnu jeszcze więcej chropowatości.

Kiedy wąchałem Rudisa po raz pierwszy, miałem wrażenie, że tak właśnie powinien pachnieć brodaty krasnolud z filmów fantasy, który po bitwie poi smutki w hektolitrach czerwonego wina siedząc gdzieś w wilgotnej, ciemnej piwnicy. Brodaty, krzepki wojownik, który rozlewa krwiste wino na zmurszałe, stare beczki okadzone dymem z kadzidła rozpalonego po zwycięskiej walce z mitycznym stworem. Rudis to niesamowite połączenie nut kadzidlanych oraz aromatu tlącego się drewna czy dopalającego się ogniska wzbogacony akordem słodkiego, różanego wina. Jednocześnie przypomina zapach przypalonej, drewnianej belki, na którą ktoś wylał czerwone wino i posypał płatkami purpurowej, krwistej róży. Do połączenia zapachu drewnianych niedopałków oraz akordu winnego dochodzi również słodycz suszonych owoców, akord skórzany oraz kwaśna nuta cytrusów. Nie spotkacie takiego połączenia w żadnym innym zapachu, co sprawia, że ta kompozycja jest jedyna w swoim rodzaju.

Nazwa Rudis pochodzi od drewnianego miecza używanego przez gladiatorów w celach ćwiczebnych. Zwykle Rudis był cięższy od innych mieczy, przez co gladiatorzy i legioniści mogli nabrać wprawy w posługiwaniu się innymi typami broni, na przykład sławnym gladiusem. Co ciekawe, w starożytnym Rzymie, Rudis był również symbolem wolności gladiatora.

Rudis to przepiękny hołd złożony walczącym gladiatorom. W tym złożonym zapachu czuć skórzaną zbroję, którą ubierali gladiatorzy, aby chronić swoje ciało w brutalnej walce. Czuć również przypalone drewno, odzwierciedlające walkę oraz będące symbolem drewnianego miecza używanego przez nich w walce. Akord różanego wina ma symbolizować odwagę, której gladiatorzy dodawali sobie przed walką pijąc ten właśnie trunek

Ta właśnie wizja twórcy perfum, Antonio Alessandria przemawia do mnie i tworzy niesamowite tło historyczne, które jest pięknie przedstawione w tej kompozycji. Sam miałem okazję spotkać osobiście kreatora tego zapachu, który prowadzi małą perfumerię w Katanii na Sycylii. Bardzo osobista rozmowa z Antonio sprawiła, że chciałem poznać tworzone przez niego perfumy. Dostałem od niego próbkę Właśnie Rudisa i po testach zapachu zakochałem się w jego kompozycji. Po dwóch latach od poznania tego genialnego zapachu, postanowiłem zakupić flakon tych doskonałych perfum i wreszcie mogę bez ograniczeń cieszyć się tym zapachem. Jest to obecnie jeden z moich najcenniejszych zdobyczy oraz jedne z moich ulubionych perfum.

0 wyświetlenia

PACHNIEĆ NIE BYLE JAK

  • White Facebook Icon
  • White Twitter Icon
  • White Pinterest Icon
  • White Instagram Icon